Siła vs technika

“Prawdziwa siła techniki się nie boi” mawiał pewien śląski klasyk wspinaczki, dokładając kolejny kamyczek do niekończącej się dyskusji nt tego, co jest ważniejsze, technika czy siła. W latach 80, szczególnie nacja słynąca z zajadania się żabimi udkami, uważała, że technika jest najważniejsza. Oglądając kocie ruchy Patricka Edlingera jestem pod ważeniem gibkości i płynności, jaką można osiągnąć na skale.
Później jednak nastały czas Krzysia Szarmy i jego (pozornej?) jawnej pogardy dla techniki, materializującej się częstymi wyjazdami nóg, które, gdyby tylko mógł, uskuteczniałby nawet w połogim terenie. Eksplozywna siła i moc zawsze robi na mnie duże wrażenie.

 A co ja, wspinacz o którym świat nigdy nie słyszał, myśli o tym żywotnym problemie?
Odpowiedź z jednej strony jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje, z drugiej, wcale nie. Dzięki tej niesamowitej umiejętności komplikowania rzeczy oczywistych istnieją całe gałęzie przemysłu, usług, czy nauk, więc i ja trochę namieszam. ;)
Odpowiadając na to pytanie musimy wziąć pod uwagę kilka aspektów. Trzeba odpowiedzieć na pytanie: czego nam brakuje, co nas ogranicza w rozwoju? Na jakim terenie operujemy? Na jakim etapie rozwoju jesteśmy?
Wspinaczka to nie sztuki plastyczne, tutaj, jeśli jakiś element mamy bardzo słabo rozwinięty, nie zawsze będziemy w stanie użyć jakiegoś zamiennika lub w ogóle przenieść się na pole, w którym nasza słabość nie będzie nas ograniczać. W malarstwie, jeśli nie potrafisz malować portretów, zawsze możesz próbować jeleni na rykowisku.
Na początku kariery wspinaczkowej bezwzględnie powinieneś skupić się na rozwoju techniki, siła będzie rosła przy okazji, po prostu dzięki wspinaniu. Jest tylko jedna odstępstwo od tej zasady: gdy mamy duże braki w sile fizycznej, sprawności ogólnej. Duże, czyli nawet nie jesteśmy w stanie skończyć drogi po wielkich klamach w pionie. Wtedy powinno się zastosowań ogólnorozwojowy trening siłowy, najlepiej z żelazem albo obciążeniem własnego ciała. Braki siły mogą posiadać dzieciaki spędzające wiele godzin przed komputerem i unikające zajęć w-f, ale także osoby dorosłe pracujące w biurze i nie dbające o odpowiednią dietę. Jeśli będziemy mieli elementarne braki w sile, nie będziemy w stanie nauczyć się podstawowych technik wspinaczkowych w pionie, czy też np. technik skrętnych w przewieszonym terenie. Gdy już jednak nadgonimy te braki (co nie powinno zabrać wiele czasu), możemy spokojnie wrócić do samego wspinania.
Kolejny etapem dla przeciętnego wspinacza rekreacyjnego może być moment, gdy zaczynamy dobijać do dróg o trudności 6.3 i 6.4, szczególnie na naszej Jurze, która jest bezlitosna dla słabych palców. Gdybyśmy wspinali się w Hiszpanii, po klamach i kaloryferach, na 30 metrowych drogach wymagających wytrzymałości siłowej, wtedy bardzo specyficzny trening siłowy nie byłby aż tak wymagany. Jednak na naszej Jurze sprawa wygląda najczęściej nieco inaczej. Tutaj potrzebne są silne szpony.
Oczywiście nie ma jednoznacznego rozwiązania dylematu siła vs technika, ale myślę, że można do tematu podejść również od strony: co można zastąpić czym? Czy braki siły można zastąpić świetną techniką? Zazwyczaj nie. Jeśli nie będziesz w stanie utrzymać się na fakerze, to po prostu nie zrobisz żadnego ruchu, odpadniesz od razu. Jeśli jednak z powodu słabej techniki nie możesz zrobić ruchu, ale za to masz nadzwyczaj rozwiniętą siłę, to po prostu pociągniesz z tego fakera, nie przejmując się pracą nóg czy idealnym ustawieniem środka ciężkości. Na wielu jurajskich drogach można to zrobić. .
siłą vs technika
Tak więc moim zdaniem siła jest jednym z najważniejszych elementów we wspinaczce, szczególnie dla wspinacza jurajskiego. Jednak wcale nie znaczy to, że wspinacz początkujący powinien poświęcić jej jakoś szczególnie dużo czasu. Początkujący rozwija ją głównie dzięki samemu wspinaniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *