Archiwa tagu: psychologia

Upór we wspinaczce

Znasz to uczucie, gdy po złapaniu chwytu, który miał być całkiem niezły, okazuje się, że to jednak gniot? Nagle bułuje cię niemiłosiernie, chociaż przed chwilą wcale nie było tak tragicznie. Albo od razu opuszczają cię siły. Krzyczysz „bloczuś”, jakby był on czymś mniej upokarzającym, niż blok? Znamy to wszyscy. Niektórzy jadą na tym programie cały czas, innych dopada tylko w słabsze dni. To, czego nam wtedy brakuje, to upór. Angole tę cechę nazywają Grit. Najlepsi wspinacze na pewno ją mają. Nie wierzą ślepo we wszystko, co im podsuwa umysł, tylko cisną dalej, robiąc chociażby jeszcze jeden przechwyt. Czy można upór rozwinąć? A może trzeba się z nim urodzić? Może tego rodzaju determinację da się wbudować w strukturę swojej psychiki tylko w dzieciństwie? Czy można w ogóle nauczyć się uporu w starszym wieku?

upór

Czytaj dalej Upór we wspinaczce

Facylitacja społeczna, czyli komu chcesz zaimponować?

Zastanów się, komu chcesz zaimponować swoim wspinaniem? Spróbuj przypomnieć sobie w obecności jakiej osoby (lub grupy osób) zrobiłeś swoje najlepsze przejścia RP oraz OS, czy to w skałach, czy na ściance wspinaczkowej. W jakim celu masz się grzebać w tego typu rozkminkach? Żeby sobie pomóc. A wszystko kryje się za tajemniczym zwrotem Facylitacja społeczna.

Facylitacja społeczna

Czytaj dalej Facylitacja społeczna, czyli komu chcesz zaimponować?

Wolisz się lepiej wspinać czy robić cyfrę?

Poziom trudności drogi określany jest przy pomocy cyfry, znajdującej się na kontinuum skali wspinaczkowej. Przypisana drodze cyfra (przy skali  UIAA, czy krakowskiej), bądź cyfra z dodatkiem litery (skala francuska czy brytyjska) mówi nam coś o hardości danej drogi, czuli sugeruje odczucia, jakich możemy doświadczyć podczas jej pokonywania. Mimo to każdy wspinacz mający za sobą więcej niż jeden sezon w skałach wie, jak bardzo subiektywnie mogą być odczuwane trudności przez dwóch różnych łojantów na jednej i tej samej drodze. Mimo tej subiektywności, cyfra jest jedynym narzędziem używanym przez wspinaczy do opisywania trudności drogi, a więc i do określania poziomu wspinaczkowego, na jakim się  znajdujemy. Jakie zagrożenia czają się za cyfrą (poza tym że jest kurwą, która zawsze puści się z młodszym, jak to stwierdził Wojtek Kurtyka w Chińskim Maharadży)?

Dobry rest, będzie cyfra!
Dobry rest

Czytaj dalej Wolisz się lepiej wspinać czy robić cyfrę?

Najlepszy sposób na słomiany zapał

Miewam słomiany zapał. Szczególnie jeśli chodzi o aktywność, wymagającą częstego wykonywania. Najczęściej porzucam ją, zanim zdąży wytworzyć się nowy nawyk. Medytacja, rozciąganie, ćwiczenia mobilności stawów, ćwiczenie mięśni antagonistycznych – wchodzę w to z zapałem, by po około dwóch tygodniach dać sobie spokój. A potem znowu wracam na jakiś czas. Tak było prawie zawsze. Do niedawna. Cztery tygodnie temu dokopałem się do sprytnego szamańskiego sposobu. (Przypominam, że Szaman Wspinaczki to ktoś, kto wykorzystuje sprytne sztuczki umysłu do osiągnięcia założonego celu.) Od czterech tygodni codziennie wieczorem robię to, co zaplanowałem robić regularnie. Czyżbym znalazł sposób na swój słomiany zapał?

Tybetańska litera A

Czytaj dalej Najlepszy sposób na słomiany zapał

Recenzja książki: Espresso lessons, A. Ilgner

Jakiś czas temu wydawnictwo Sudetica Verticalia wydało Skalnych wojowników. Trening mentalny dla wspinaczy autorstwa Arno Ilgnera, czyli książkę dotyczącą treningu mentalnego. Pozycja to zacna, aczkolwiek autor porusza się na dosyć ogólnym poziomie, raczej przedstawiając w niej swoje rozumienie treningu mentalnego, niż prezentując jakieś konkretne techniki pracy z psychiką. Oczywiście czytelnik dociekliwy znajdzie sposób, aby zastosować prezentowane tam treści w praktyce, ale że czasy są jakie są i ludzie zacznają tracić dociekliwość podczas czytania, autor postanowił napisać coś, co można by spokojnie nazwać brakującymi rozdziałami Skalnych wojowników. Tak powstało Espresso lessons, czyli droga skalnego wojownika w praktyce.

Espresso lessons
Czytaj dalej Recenzja książki: Espresso lessons, A. Ilgner

Recenzja książki: Maximum climbing, Eric Horst

Wolfgang Gullich powiedział kiedyś, że to „Mózg jest najważniejszym mięśniem we wspinaczce”. Nie zginacze palców, nie najszerszy grzbietu ani bicek, ale to szare coś, co większość z nas ma między uszami. Nieodżałowany Wolfgang nie miał oczywiście na myśli tego, że wspinamy się mózgiem, ale to, że mózg (czy raczej umysł) jest główną instancją zawiadowczą naszego ciała. Na początku jest myśl, dopiero potem działanie. Optymista.

Czytaj dalej Recenzja książki: Maximum climbing, Eric Horst