Najważniejsza decyzja – Christopher Sommer

Tim Ferriss to człowiek orkiestra, żywy agregator trendów internetowych, świetnie surfujący na falach nowej ekonomii. Pisze kilka blogów, wydaje książki, inwestuje w startupy, jest doradcą dla Facebooka i innych firm z Doliny Krzemowej, interesuje się sportem, zdrowiem i biznesem. Najbardziej znany jest jednak z The Tim Ferriss Show, czyli podcastów ze sławnymi i ciekawymi ludźmi (do jednego z odcinków zaprosił Aleksa Honnolda). Na podstawie tych audycji powstała jego najnowsza książka – Tools od Titans, jednak gdybyśmy powiedzieli, że Tim jest jej autorem, popełnilibyśmy nadużycie. On jest raczej jej redaktorem. Wybrał najciekawsze fragmenty z kilkuset godzin materiałów, zredagował i opublikował je jako książkę swojego autorstwa. Dlaczego o nim piszę? Otóż warto zaznajomić się z audycjami, bo to mądrość z pierwszej ręki (rewelacyjny odcinek z Arnoldem Schwarzeneggerem!), ale również zaciekawił mnie pewien fragment z samej Tools of Titans.

Żelazny krzyż w wykonaniu Alexa Megosa

Pewnego dnia Tim skontaktował się z Christopherem Sommerem, trenerem gimnastyków z USA, człowiekiem o wielkim doświadczeniu i wiedzy. Powstały dwa długie podcasty o treningu, które polecam, jednak poza tym Ferriss postanowił trenować gimnastykę pod okiem Sommera. Tim co tydzień wysyłał mu filmy, na których wykonywał zadane mu ćwiczenia. Jedno z ćwiczeń było dla niego szczególnie frustrujące. Sommer ostrzegał, iż adaptacje ścięgien i przyczepów trwają nawet 200 dni (skąd my to znamy!) i tyle może zająć dojście do jakiej takiej wprawy w wybranym ćwiczeniu, jednak Tim, jako twórca i wytwór ekspresowego podejścia do życia, nie mógł tego zaakceptować. Frustracja narastała, Ferriss był bliski porzucenia treningu, gdy nagle otrzymał list. Postanowiłem przetłumaczyć jego treść, ponieważ każdy wspinacz odnajdzie w nim rady dla siebie. Szczególnie jeśli pracuje właśnie nad trudnym projektem.

Cześć Tim

Cierpliwości. Jest za wcześnie, żeby oczekiwać prawdziwego przyrostu siły. Przy tego typu ćwiczeniach trzeba poczekać minimum 6 tygodni. Wszelkie zmiany przed upływem tego czasu wynikają ze zwiększonej ilości połączeń synaptycznych. Mówiąc wprost, centralny układ nerwowy jest coraz efektywniejszy przy tym konkretnym ruchu. Jednak z prawdziwym przyrostem siły ma to niewiele wspólnego.

Radzenie sobie z frustracją związaną z brakiem progresu jest nieodzowną częścią drogi do doskonałości. Prawdę mówiąc, jest to niezbędne i każdy z mistrzów sportu musiał nauczyć się sobie z tym radzić. Gdyby dążenie do doskonałości było łatwe, każdy byłby doskonały. Tak naprawdę, niecierpliwość podczas okresów frustracji jest podstawowym powodem, dla którego ludzie nie są w stanie osiągnąć obranych celów. Nadzieje nierozsądnie ograniczone czasem, z powodu odczuwanego poczucia porażki, powodują niepotrzebną frustrację. Osiąganie czegoś niezwykłego nie jest procesem liniowym.

Cała tajemnica zawiera się w przyjściu na trening, wykonaniu go i pójściu do domu.

Robotnicza etyka pracy połączona z nieugiętą wolą. To naprawdę jest takie proste. Nic nie koliduje. Nic nie odciąga od celu. Gdy podjąłeś decyzję, nie ustępuj na krok. Nie zgadzaj się na kompromis.

Zaakceptuj to, że wartościowy i długofalowy wynik, wymaga mocnego, długofalowego skupienia. Żadnych emocji. Żadnych dramatów. Żadnego katowanie siebie z powodu niewielkich wybojów na drodze. To jest szczególnie ważne, gdyż na drodze do celu spędzisz o wiele więcej czasu, w porównaniu z krótkimi chwilami triumfu, których doświadczysz na końcu.

Oczywiście świętuj zwycięstwa, gdy już się pojawią. Najważniejsze jednak, abyś uczył się z porażek, gdy ich doświadczasz. Mówiąc szczerze, jeśli nie doświadczasz regularnych porażek, nie podjąłeś jeszcze naprawdę dużego wyzwania. Nigdy nie akceptuj też czegoś, co nie jest w twoim wykonaniu najlepsze.

Odrzuć ramy czasowe. Zajmie to tyle, ile zająć musi.

Jeśli zobowiązałeś się do osiągnięcia jednego, dużego celu, a nie serii niewielkich, to tylko przy jednej decyzji musisz obstawać, jednej się trzymać. Jasne, proste, oczywiste. O wiele łatwiejsze, niż ciągłe podejmowanie niewielkiej decyzji za niewielką decyzją, utrzymywania się na kursie do celu po każdym podjętym kroku. To daje zbyt wiele sposobności, aby nieumyślnie zboczyć z obranej drogi. Podjęcie tej jednej najważniejszej decyzji, jest najskuteczniejszym narzędziem w twojej skrzynce z narzędziami. 


Poniżej możecie odsłuchać podcastu z Honnoldem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *