Najlepszy sposób na słomiany zapał

Miewam słomiany zapał. Szczególnie jeśli chodzi o aktywność, wymagającą częstego wykonywania. Najczęściej porzucam ją, zanim zdąży wytworzyć się nowy nawyk. Medytacja, rozciąganie, ćwiczenia mobilności stawów, ćwiczenie mięśni antagonistycznych – wchodzę w to z zapałem, by po około dwóch tygodniach dać sobie spokój. A potem znowu wracam na jakiś czas. Tak było prawie zawsze. Do niedawna. Cztery tygodnie temu dokopałem się do sprytnego szamańskiego sposobu. (Przypominam, że Szaman Wspinaczki to ktoś, kto wykorzystuje sprytne sztuczki umysłu do osiągnięcia założonego celu.) Od czterech tygodni codziennie wieczorem robię to, co zaplanowałem robić regularnie. Czyżbym znalazł sposób na swój słomiany zapał?

Tybetańska litera A

Słomiany zapał vs ja

Postanowiłem wrócić do regularnych medytacji. Wybrałem taką, z którą jestem dosyć dobrze zaznajomiony, czyli Shine z buddyjskiej tradycji Bon. Sprawa bardzo prosta do wytłumaczenia, ale trudna do wykonania – koncentrujemy wzrok i umysł na obiekcie zewnętrznym, w tym wypadku na narysowanej na kartce tybetańskiej literze A, nie pozwalając sobie na zdekoncentrowanie. To wszystko. Niewyobrażalnie trudne. Nie wchodząc w szczegóły, celem tego ćwiczenia jest między innymi rozwinięcie umiejętności koncentracji, która jakoś od pewnego czasu u mnie kuleje. Zazwyczaj udawało mi się regularnie (codziennie) praktykować Shine nie dużej niż 2 tygodnie. Tym razem leci już czwarty tydzień i ciągle mi się nie znudziło.

Użyta przeze mnie metoda zwana jest Strategią Seinfelda (od amerykańskiego komika Jerry’ego Seinfelda).

Sposób jest prosty i w bardzo przebiegły sposób wykorzystuje słabości naszego umysłu.

Zastosowanie Strategi Sainfelda

Oto co należy zrobić:

  1. Zaopatrzyć się w kalendarz, najlepiej taki, na którym wszystkie miesiące znajdują się na jednej stronie.
  2. Zaopatrzyć się w pisak.
  3. Powiesić kalendarz w widocznym miejscu, gdzieś gdzie przebywamy najczęściej.
  4. Wykonywać założoną czynność w pierwszym tygodniu codziennie, ale tylko przez kilka minut (np. ja założyłem sobie medytowanie przez 5 minut).
  5. Po każdej zaliczonej praktyce należy zaznaczyć to w kalendarzu.
  6. Teraz najważniejsze: Nigdy (ale to przenigdy!) nie wolno dopuścić do powstania luki w kalendarzu. Nie wolno pozwolić na zerwanie łańcucha!

To wszystko. Naprawdę tylko tyle wystarczy, aby pokonać słomiany zapał.

Słomiany zapał a strategia Seinfelda
Seinfeld i jego kalendarz (niestety łańcuch został przerwany…)

Metoda ta nadaje się najlepiej do czynności niezbyt skomplikowanych. Dobrze, żeby było to coś, co nie wymaga od razu całej godziny. Wtedy w pierwszym tygodniu możemy poświęcić codziennie 5-10 minut, by z każdym kolejnym wydłużać czas o kilka dodatkowych minut.

Dlaczego Strategia Seinfelda działa?

Po pierwsze, odwracamy uwagę od czynności, którą robimy (szczególnie ważne, jeśli robimy coś co wymaga od nas wysiłku), a przekierowujemy ją na czynność pozornie łatwą. Naszym nadrzędnym celem nie jest więc np. męczące i nudne rozciąganie, naszym celem jest niedopuszczenie do powstania luki w kalendarzu. Tą sprytną szamanistyczną sztuczką zmniejszamy psychologiczny ciężar całego procesu.

Po drugie, widzimy pracę, którą już wykonaliśmy (dlatego tak ważne jest umieszczenie kalendarza w widocznym miejscu). Z każdym dniem jest nam trudniej nie zrobić wybranego zadania, chociażby dlatego, że rośnie nasza radość z włożonego już wysiłku, więc cierpieć będziemy bardziej, gdy łańcuch zostanie przerwany. To idealnie trafia w mechanizm słomianego zapału – im więcej czemuś poświęciliśmy energii (im więcej dni regularnej praktyk), tym trudniej nam z tym zerwać. Po moich standardowych dwóch tygodniach widzę już ładny, nieprzerwany łańcuch w kalendarzu, z którego się cieszę i który napawa mnie dumą. Ta świadomość włożonej energii jest niezwykle ważna, a kalendarz pokazuje to czarno na białym.

Jak wspominałem, Strategia Seinfelda idealnie sprawdza się w przypadku czynności, które powinniśmy robić codziennie, jednak równie skutecznie można ją zastosować przy czynnościach nie tak regularnych, ale mimo to cechujących się powtarzalnością (np. trening mięśni antagonistycznych 3 razy w tygodniu również będzie dobrze wyglądał w kalendarzu). Sam twórca używał tego sposobu do codziennego pisania skeczy, niezależnie od tego, czy miał na to ochotę, czy nie. Między innymi dzięki temu stał się jednym z najsławniejszych amerykańskich komików, zarabiał nawet 85 milionów dolarów rocznie…

Jak widzicie, nie wszystkie łańcuchy są szkodliwe. Jeśli dany łańcuch jest pomocny, nie powinniśmy pozwolić na jego zerwanie.

Takie sprytne metody poznasz, korzystając z indywidualnego planu treningowego na 12 tygodni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *