Patenty: wyjazd wspinaczkowy dla trzech osób

Czasami stoimy przed niewygodną dla wszystkich sytuacją udania się na wyjazd wspinaczkowy w trzy osoby. Jak sobie poradzić w sytuacji, gdy jesteśmy nie do pary i nie mamy nikogo na końcu sznurka? Sprawa niby błaha, ale z doświadczenia wiem, że nie zawsze. Niektórzy wolą nawet wykręcić się przed zabraniem takiego piątego, czy nawet trzeciego koła u wozu na wspinaczkę. Szczególnie wtedy, gdy planujemy blitzkrieg w godzinach popołudniowych i nie mamy luksusu czekania dłużej na swoją kolej do drogi.

Są dwa sposoby, w jaki możemy sobie poradzić z tą przykrą sytuacją, zanim powiemy komuś  „spadaj na bambus”. ;)

  1. Wybieramy rejon, w którym królują krótkie drogi, np. takie Nielepice. Wspinając się na tych gigantach rotacja następuje na tyle szybko, że nikt nie zdąży ostygnąć, ale też tyle późno, że jednak zdążymy wyrestować.
  2. Jedziemy z parą, która działa na jakiś trudnym projekcie, co pozwala im zrobić tylko kilka wstawek na dzień. Wówczas te osoby w zasadzie głównie leżą na ziemi i dogorywają po mniej lub bardziej udanych próbach, więc spokojnie możemy je zaangażować do asekuracji naszej skromnej osoby.
  3. Gdy jedna osoba kończy, kolejna wwiązuje się już w drugi koniec liny. Po zjechaniu na dół pierwszej, asekurant tylko przekłada przyrząd bliżej i druga osoba może się od razu wspinać. Nie zapomnijcie po którejś wstawce zamienić asekuranta. ;)
  4. Olewamy sznurki! Bierzemy crashpady, zdejmujemy koszulki, zakładamy czapki i jedziemy na baldy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *