Wywar kolagenowy – jak poprawić syntezę kolagenu

        Sport to zdrowie. Przynajmniej ten rekreacyjny, o niewielkiej intensywności, uprawiany z głową, bez zbędnej napinki. Jak widać po tym opisie, niewiele ma to wspólnego ze wspinaczką. ;) Wspinaczka uzależnia, nakręca, robi z nas fanatyków, a czasami… niszczy nasze ciała. Może nie jest aż tak źle jak w przypadku piłkarzy, ale wystarczy spojrzeć na statystyki żeby zrozumieć, iż wspinaczka (szczególnie uprawiana głupio) jest sportem bardzo kontuzjogennym. Najbardziej zagrożone są oczywiście palce, a w szczególności troczki i ścięgna, a więc struktury zbudowane między innymi z kolagenu, wydaje się więc logiczne, aby kolagen suplementować. Można kupować gotowe suplementy, ale można też zrobić coś, co nasi przodkowie robili od tysięcy lat – jeść posiłki zawierające wysoki poziom tego składnika. Najlepiej jednak upichcić wywar kolagenowy.
wywar kolagenowy
         Najwięcej kolagenu znajduje się szpiku, ścięgnach, stawach, a więc strukturach, które trudno spożyć na żywca, no chyba że ma się twarde zęby i masę czasu… Wg mnie najlepiej jednak te części ciała jeszcze do niedawna żywych istot ugotować, robiąc kolagenowy wywar.
Przepis na wywar kolagenowy:
         Do 5 litrowego gara wrzucamy porąbane kości wołowe, nóżki wieprzowe, a nawet wieprzowe skórki, chociaż te trudno zdobyć. Oczywiście celujemy w produkty ekologiczne. Zalewamy wodą do pełna. Dodajemy dwie łyżki octu jabłkowego, kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego i liści laurowych. Gotujemy.. . i tutaj jest kilka szkół, od 3 godzin do nawet 48. Oczywiście na bardzo małym ogniu. Po ugotowaniu odcedzamy, czekamy do lekkiego wystygnięcia, po czym oskrobujemy kolagen, chrząstki, wyciągamy radośnie trzęsący się szpik kostny. Oczyszczone kości wywalamy. Zeskrobane części kroimy na małe kawałeczki, wrzucamy to z powrotem do wywaru, zagotowujemy i odstawiamy do ostygnięcia. Jeszcze ciepłe porcjujemy, wlewając np. do słoików, część pakujemy do lodówki, resztę do zamrażarki. W lodówce wywar zamieni się w galaretę (na górze pojawi się tłuszcz, ale jeśli użyliście ekologicznych składników, to tłuszcz ten nadaje się jak najbardziej do jedzenia, więc nie wyrzucamy go). Wywar kolagenowy w lodówce może stać około tygodnia. Dodajemy go do zup, po wcześniejszym zmiksowaniu w mikserze/blenderze.
Co nam daje jedzenie wywaru kolagenowego?
  1. Kolagen poprawia stan naszych stawów i ścięgien
  2. Przyspiesza regenerację skóry
  3. Jest korzystny przy nietolerancjach pokarmowych i alergiach
  4. Poprawia działanie systemu odpornościowego
  5. Naprawia ścianki naszych jelit (to związane jest z przeciwdziałaniem alergiom pokarmowym, ale nie tylko)
  6. I coś dla pań – zmniejsza cellulit

Żelatyna powstająca z kolagenu zawiera między innymi glutaminę i prolinę, a więc aminokwasy niezbędne przy budowaniu mięśni i ścięgien. Oczywiście nie liczcie na to, że po zaledwie jednej kolagenowej zupie będziecie znowu mogli bezboleśnie zapinać łuczek na brzytewkach, albo w bikini będziecie mogły paradować  przed śliniącymi się młodzieńcami. Do tego potrzeba co najmniej dwóch zupek. ;) Jednak najlepiej jest wprowadzić ten produkt na stałe do naszego jadłospisu i po prostu raz na tydzień/dwa przyrządzać wywar, aby potem dodawać go sobie regularnie do gotowanych zup. W kilkumiesięcznej perspektywie na pewno poczujemy różnicę. Nie zapomnijcie dodać wit. C, np. w postaci zielonej pietruszki!

Tutaj co nieco nt. badań naukowych nad wpływem żelatyny z witaminą C na syntezę kolagenu u sportowców.

2 myśli nt. „Wywar kolagenowy – jak poprawić syntezę kolagenu”

    1. Ja bym raczej zapytał, czy flexit, sztuczny suplement, ma to samo, co prawdziwe jedzenie? Czy to co ma, jest tak samo biodostępne? Obawiam się że może z tym być różnie. Poza tym jest kwestia tego, czy porcja flexitu jest odpowiednikiem 15g żelatyny, bo o tym mowa w badaniach. Aczkolwiek oczywiście flexit też może mieć wartość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *