Dieta wspinacza. MŻ? Niekoniecznie…

Mam znajomych, którzy wspinają się całkiem nieźle, ale do rozwinięcia skrzydeł brakuje im jednej rzeczy: zrzucenia kilku kilogramów. Mam też takich, którzy wspinają się przeciętnie, ale gdyby spalili trochę zgromadzonego tłuszczu, wspinali by się o wiele lepiej, a przy okazji byliby mniej narażeni na kontuzje. Każdy dodatkowy kilogram powoduje większe obciążenie ścięgien i stawów, bo przecież musimy go taszczyć do góry… Dlatego wspinacze najczęściej są szczupli. Oczywiście nie należy popadać w paranoję – masa to również mięśnie, a tych potrzebujemy, aby zachować odpowiedni poziom siły.
Ludzie uważają, że odchudzanie jest trudne. I mają rację. Odchudzanie jest trudne, bezsensowne i nieskuteczne. Na szczęście, jest również zbędne. Żeby utrzymać odpowiedni poziom masy ciała nie musimy się odchudzać.
Metoda MŻ działa, ale należy ją rozumieć nieco inaczej. Zamiast Mniej Żreć, należy Mądrzej Żreć. Nie chodzi więc o dietę, ale o optymalizację żywienia. Jak może wyglądać dieta wspinacza? Podam kilka przykładów podstawowego błędu żywieniowego. Dzięki temu będziecie mogli zobaczyć, jak łatwo można obciąć poziom przyjmowanych kalorii, nie zmniejszając wielkości posiłków. A przy okazji będziecie odżywiać się zdrowiej.
dieta wspinacza
Powyżej widzimy jadłospis przeciętnego Polaka. Jeszcze do niedawna wielu z nas tak się odżywiało. Dzisiaj, gdy zaczynają dominować dania gotowe lub mocno przetworzone, jadłospis wielu osób może wyglądać już nieco inaczej, ale nie chodzi o szczegóły, co raczej o pokazanie pewnej zasady. Polacy uwielbiają dziwaczne napoje i nie mam tu na myśli herbaty Sagi czy kompotu (choć ten ostatni jest mocno polskim zwyczajem), co raczej bezwartościowe soki i płyny gazowane.
Na czerwono zaznaczyłem wszystko to, bez czego dieta wspinacza będzie lepsza. Suma I pokazuje ilość kalorii przed optymalizacją. Suma II to ten sam jadłospis po zamienieniu wszystkich napojów na… wodę. Woda nie ma kalorii. Użycie tego zamiennika pozwoli nie tylko pozbyć się śmieciowych płynów, szkodliwych barwników i innych dziwacznych dodatków, ale również obetniemy nawet ponad 500kcal. Zauważcie, że ilości w tabeli są niewielkie – szklanka soku, puszka napoju. Rzadko jednak na tym się kończy. Na ścianie wspinaczkowej, czy na wyjazdach w skały widuję raczej karton pseudo soku, czy litrową butelkę coli.
Nie chcę przez to powiedzieć, że mamy zrezygnować np. z herbaty czy kawy. Nie. Ja sam piję codziennie co najmniej dwie kawy z cukrem, chociaż jest go mniej niż pół łyżeczki. Poza tym, jak odkryli przesławni amerykańscy naukowcy, można popijać w trakcie wysiłku coś z węglowodanami prostymi oraz białkiem w stosunku 4:1, bo dzięki ciągłemu uzupełnianiu glukozy we krwi organizm ma więcej paliwa i nie musi sięgać od razu po paliwo zmagazynowane w mięśniach. To bywa ważne w przypadku sportów wymagających mocy, a więc i we wspinaczce. Pokazuję tylko jakim składnikiem diety najłatwiej operować, żeby zoptymalizować odżywianie. Śmieciowe płyny nie są nam potrzebne, a już na pewno nie musimy ich pić w dni odpoczynkowe. Zauważcie, że wielkość posiłków pozostawiłem na tym samym poziomie, więc na pewno nie będziemy głodować. To nie jest żadna dieta, po której dostaniemy efektu jojo. Po prostu jemy mądrzej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *