Napój okołotreningowy

       Niektórzy uważają, że najlepszym napojem około treningowym jest browar. Ja do nich nie należę. Po piwie mi się nie zgina. Inni wolą różnej maści izotoniki, kolorem przypominające denaturat. Do sympatyków tych płynów również się nie zaliczam. Wystarczy spojrzeć na etykietki. W takim razie czym się nawadniać? Dobrze by było, żeby treningowe płyny miały jakąś wartość, dlatego ja przygotowuję czasami swój własny napój okołotreningowy.
izotonik

Napój okołotreningowy – skład:

1 litr wody mineralnej
Pół wyciśniętej cytryny
1 łyżka miodu
1 łyżka pyłku pszczelego
0,5 -1 łyżeczka soli (w lato lub podczas treningów wytrzymałościowych)
I najbardziej sekretny składnik – 1 łyżeczka sody oczyszczonej.
Cytryna – niezłe (choć wcale nie tak rewelacyjne jak uważają internety) źródło witamin, głównie witaminy C. Poza tym fajnie równoważy smak ostatniego składnika.
Miód – oczywiście kalorie, cukry proste, o wiele zdrowsze niż słodziki czy inne rafinowane dziadostwo.
Pyłek pszczeli
UWAGA! Pyłek pszczeli (pyłek kwiatowy) może uczulać, a nawet wywoływać wstrząs anafilaktyczny!
Suplement nieco kontrowersyjny. Znajduje się w nim ponad 250 różnych związków chemicznych, w tym węglowodany, tłuszcze, białka (32 aminokwasy, do 22% zawartości w pyłku), minerały, witaminy, enzymy. Nie ma jednak badań w 100% potwierdzających działanie tego suplementu, chociaż coraz więcej ciekawostek na jego temat się pojawia. W latach 80 robiono badania nawet z udziałem alpinistów.
Kupujcie zawsze ten najbardziej kolorowy, wielobarwny. Jeśli nie macie dostępu do wielobarwnego, wybierzcie każdy, byle nie żółty. Ten ostatni pochodzi z rzepaku, który w naszym kraju zalewany jest pestycydami, a te niestety przechodzą do pyłku.
napój okołotreningowy i pyłek pszczeli
Soda oczyszczona – prawdziwa bomba. Najtańszy i całkiem nieźle przebadany suplement, którego skuteczność udowodniono badaniami, a nie czyimiś widzimisiami. Co robi soda? Jak pisałem we wstępnym wpisie dotyczącym wytrzymałości siłowej, powodem zbułowania nie jest sam kwas mlekowy, co raczej wpływ kilku metabolitów na poziom zakwaszenia krwi, a więc i mięśni. Gdy pH spada poniżej 7,3 nasz umysł zaczyna interpretować sygnały płynące z ciała jako ból i zmęczenie. Jednym ze sposobów obrony przed nadmiernym zakwaszeniem jest zażycie przed treningiem wodorowęglanów, np. poczciwej sody oczyszczonej. Szczególnie jest to przydatne przy krótkich wysiłkach, do 3 minut. Idealnie na ciężką sesję bulderową, ale też nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wzbogacić sodą nasz napój okołotreningowy i korzystać z tego efektu przez dłuższy czas, np. podczas wyjazdu na cały dzień w skały. Poza tym poprawienie pH krwi zmniejsza katabolizm, a więc chroni nasze mięśnie przed nadmiernym rozpadem.
Ile i kiedy zażywać? Badania mówią o ilości 0,2-0,3g sody na kg masy ciała na około 2 godziny przed treningiem. Ja w napoju okołotrenignowym (szczególnie tym całodziennym) używam również takiej metody: 0,1g sody na 1kg masy ciała na 2 godziny przed wspinaniem, drugie tyle do napoju sączonego w czasie dnia wspinaczkowego.
UWAGA! Soda może powodować dolegliwości żołądkowe.
Sugeruję najpierw przetestować ten suplement w domowych warunkach, żeby potem nie być zaskoczonym lub nie zaskoczyć innych… Podobno przyjęcie jej 180min przed treningiem pozwala na uzyskanie podobnego efektu odkwaszającego, bez nieprzyjemnych dolegliwości gastrycznych podczas treningu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *